W rozmowie z dziennikarką CNN Jay-Z wyraził swoje poparcie dla wydanego ostatnio stanowiska Baracka Obamy dotyczącego małżeństw gejów i lesbijek.
Raper odnosząc się do faktu, że homoseksualne małżeństwa nie są respektowane na terenie całego kraju powiedział, że zawsze uważał to za zacofanie.
To co ludzie robią w swoich domach, jest tylko i wyłącznie ich sprawą. Mogą kochać kogo chcą i to tylko i zależy tylko od nich. To nie różni się niczym od dyskryminacji Murzynów. To po prostu dyskryminacja.
Pomimo, że Jay-Z miał w tym czasie być w Filadelfii i informować wraz z burmistrzem Michaelem Nutterem o nadchodzącym festiwalu muzycznym, zdecydował się porozmawiać z dziennikarką CNN, Harlow Poppy.
W rozmowie raper odniósł się także do gospodarki: To jest test naszego charakteru. Przez długi czas żyliśmy tylko dobrobytem. Pomimo, że mieliśmy wzrost, to ukrywaliśmy wiele problemów, które nas trapiły.To test na determinację Amerykanów, największą od czasów Wielkiego Kryzysu.
Gdy przyszło do rozmowy o przeciwniku Obamy, Jay odpowiedział, że nie chce o nim rozmawiać.. Muzyk zgłosił także propozycję, aby prezydent USA wykonał na nadchodzącym festiwalu Made In America któryś z utworów Al'a Greena.
Ceny towarów, surowców i usług stale rosną. Rząd podnosi wiek emerytalny. Wykształcenie już dawno przestało gwarantować cokolwiek.. Jesteśmy w podobnym wieku i łatwo zaobserwować, że duża część urodzonych w latach 80-tych wykrwawia się pracując za minimalną krajową na umowę zlecenie. Dokąd to zmierza? Czy problem nie tkwi w tym, że nie argumentujemy swoich potrzeb poprzez możliwości jakie daje nam demokracja? Manifestacje dotyczące ACTA zgromadziły tłumy (często miało to niewiele wspólnego z protestem), a propozycje reform jak. np odpłatność za drugi kierunek przechodzą bez większego echa. Co jest nie tak z naszym pokoleniem?
Aż tyle to nie wiem… Ludzie w naszym wieku są dziećmi czasów specyficznych - wychowywani w latach przełomowych dla polskiej historii, trudnych, nie zawsze spełniających pokładane w nich nadzieje. Jesteśmy od dziecka świadkami upadku wielu z otoczenia, tych, których nowy system pożarł i wysrał, zostawiając pod sklepem, z marną odprawą z niedawno zamkniętego zakładu pracy czy kopalni. To wszystko popycha nas chyba do tolerancji pewnych zachowań i zjawisk i uczy nas reagować w nieodpowiedni sposób na nieodpowiednie zdarzenia… Smutne, ale prawdziwe… Gdyby Ci wszyscy propagatorzy legalizacji i przeciwnicy "stalinowskiej" ACTA poświęcili tyle samo zapału i siły na działania służące rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego, za parę lat mogłoby to przynieść jakie konkretne efekty, i może coś w tym kraju by zaczęło ewoluować… A patrząc na to co się dzieje da się chyba tylko dojść do wniosków mało pozytywnych - my po prostu lubimy robić rozpierdol i zamieszanie z byle powodu - nie ważne co, ważne, że przez chwilę będzie głośno… Szkoda.
Nie tak dawno polscy europosłowie chlubili się zawetowaniem nowych regulacji dotyczących emisji CO2. Co sądzisz na ten temat jako mieszkaniec regionu, który w tej kwestii ma obecnie strategiczne znaczenie dla rozwoju energetycznego kraju?
Jako mieszkaniec tego regionu o dziwo mało mnie to interesuje. Ślązacy nauczyli się już nie patrzeć na to jak ten region jest traktowany przez władze Polski i w tym momencie nawet pozytywne posunięcia spotkałyby się z obojętnością. "Mieszkaniec regionu, który w tej kwestii ma obecnie strategiczne znaczenie dla rozwoju energetycznego kraju" - a kiedy nie miał ?? Śląsk odbudował Warszawę po wojnie, jeszcze parędziesiąt lat temu jako jedyne miasto poza stolicą mieliśmy w Katowicach siedzibę ministerstwa, zawsze byliśmy ważni, ale jednocześnie zawsze oszukiwani i traktowani jako region "niewygodny" dla Polski. Od czasów Piłsudskiego, do dzisiejszych, w wypowiedziach polityków rządzących lub mających istotny wpływ na to co dzieje się w tym państwie dało się odnaleźć mniej lub bardziej negatywne postrzeganie naszego regionu (oczywiście z paroma wyjątkami)… Tak było, jest i będzie - my to wiemy, znamy i dajemy sobie z tym już świetnie radę.
W zeszłym roku Jarosław Kaczyński wywołał burzę mówiąc o Ślązakach jako "zakamuflowanej opcji niemieckiej". Co czułeś?
Słowa idiotów nie powinny denerwować - ta wypowiedź mnie śmieszyła. Człowiek, który tak chełpi się wiedzą historyczną jaką posiada popełnia takie "pierdolnięcie" - gratuluje jego wyborcom, szczególnie tym ze Śląska :) I szczerze - wolałbym urodzić się w Niemczech niż w kraju, którego wizję promuje i usilnie chcę wprowadzić w życie ten "polityk".
fot. Adrian Kawa, źródło: facebook
Jednym z efektów wypowiedzi lidera PiS była dyskusja na temat referendum, Ślązacy mieliby opowiedzieć się za swoją autonomią. Pomijając problemy formalne jakie związane byłyby z organizacją takich wyborów (kto jest Ślązakiem? Mieszkaniec danego terytorium, czy może każdy urodzony na Śląsku?) jakiego dokonałbyś wyboru? Czy uważasz, że to referendum jest potrzebne?
Potrzebne - niekoniecznie, jeśli coś zaczniemy zmieniać. Sytuacja z lat międzywojennych - częściowa separacja gospodarcza, moim zdnaiem byłaby czymś dobrym dla tego regionu, i co więcej - po wszystkich tych latach należy nam się. Już dawno nie mówi się o Państwie Śląskim - i dobrze. 100 lat temu nasi prapradziadkowie walczyli o to, żeby być częścią Polski, nie zmieniajmy tego, ale jednocześnie musimy spojrzeć prawdzie w oczy - to co Polska serwuje naszemu regionowi to momentami istny wyzysk i brak szacunku - żaden inny region w tym kraju nie jest w podobnej sytuacji.
Co sądzisz na temat Ruchu Autonomii Śląska oraz jego rosnącej roli? Głosowałeś w wyborach samorządowych, które dały RAŚ tak dobry wynik?
Głosowałem, ale nie na RAŚ - nie jestem w 100% przekonany do tego ugrupowania, ponieważ od paru lat śledzę wypowiedzi i poczynania pana Gorzelika - dla mnie jest on osobą, która coraz lepiej funkcjonuje w mediach, a coraz słabiej tam gdzie jest to istotne i potrzebne - na Śląsku.
Wywiad jest dobrym uzupełnieniem poglądów prezentowanych przez artystę. W tekście pada min. ciekawe pytanie odnośnie niechęci do ruchów narodowych,. Raper mówi skąd wziął się w nim sprzeciw do nich:
Rapujesz też o polskim antysemityzmie. W ''Nie słuchać przed 2050'' prorokujesz: ''Kiedy dobrzy Polacy, okazując dobrą wolę/ spalą Olgę Lipińską na stosie (albo w stodole!)''. W ''Miej wątpliwość'': ''On ma modny krawat, pasuje jak ulał, problem w tym, że pod krawatem jest brunatna koszula''. Masz poczucie misji?
Jestem podejrzliwy wobec wszystkich sytuacji, w których pojawia się odcień narodowy, kiedy patrzy się na kogoś przez pryzmat etniczny. Alergicznie reaguję na szowinizm i wybucha to we mnie co jakiś czas. Może to przez dziadka.
Przez dziadka?
Drugiego męża babci, który przed wojną był związany z obozem narodowym. Został endekiem za młodu, po wojnie mu nie przeszło, w domu trzymał biuletyny Bolesława Tejkowskiego, zwanego guru polskich skinów. Jako szczeniak zakradałem się do jego pokoju i czytałem te pisma, z wielkim zaciekawieniem wchodziłem w świat antysemityzmu i szalonych spisków. Było to zresztą tak napisane, że nawet ten, powiedzmy, dziewięciolatek mógł się z łatwością zorientować, że to stek bzdur. Tak czy inaczej, dzięki dziadkowi antysemicie zostałem zajadłym filosemitą.
Potwierdza się też moja opinia o artyście, że jest on jednym z najbardziej rozsądnych i zdrowo patrzących na rzeczywistość raperów. Nie ma u niego miejsca na zero-jedynkowe postrzeganie rzeczywistości:
Przyznałeś się kiedyś, że twoim autorytetem jest Adam Michnik. Oberwałeś od fanów w internecie. Nadal tak uważasz?
Nadal. Podziwiam go za życiorys i odwagę. Dziwi mnie, że tak
dobrze mówi o Kiszczaku, ale ma do tego prawo. Autorytetem nie musi być
ktoś, kogo bezmyślnie uwielbiamy i bezkrytycznie się z nim zgadzamy. Nie
chodzi też o to, by nieustannie podchodzić do takiej postaci z
nabożeństwem. Nie można na przykład wszystkiego, co mówi Władysław
Bartoszewski, przyjmować bez namysłu. To wspaniały człowiek, którego
zawsze warto słuchać, ale nawet jemu czasem puszczają nerwy.
To naprawdę odwaga powiedzieć dziś, że czyimś "autorytetem" jest Adam Michnik (przy tak szerzącej się niechęci do GW), a jeszcze trudniejszym jest to, żeby nie dać się zaszufladkować. Łonie się to udało.
Wczorajszy wieczór.. The Roots, Jimmy Fallon i.. Barack Obama.
Pomysłowość sztabu Obamy cały czas mnie zaskakuje.. Tym razem Prezydent USA wziął udział w show Jimmy'ego Fallona. Wraz z aktorem oraz The Roots przedstawili wiadomości w wersji smooth R'n'B.
I'm President Barack Obama, and I, too, would like to Slow Jam the News
W wystąpieniu Obama przedstawił swoje postulaty dotyczące edukacji. Odniósł się także do ostatniej decyzji Kongresu, który odmówił udzielenia kolejnych pożyczek w obawie przed powiększeniem się długu narodowego oraz obciążenia najbogatszych wyższymi podatkami. W zabawny sposób podsumował je prowadzący show:
You should listen to the president, or as I like to call him, the preezy of the United Steezy
Nic jednak nie przebije żartobliwego porównania rapera:
If Congress doesn’t act it’s the students who’ll pay/ The right and left should join on this like Kim and Kanye
Pozostaje tylko pozazdrościć formy komunikacji z wyborcami.. ;-)
#Syria to nowy utwór Omara Offenduma, rapera syryjsko-amerykańskiego pochodzenia. W klipie hip-hop pod rękę z protestami niesie się przez ulice Tunisu po Benghazi i kairski plac Tahrir
odzwierciedlając tym samym wymaganiamilionów ludzidlawładcówswoich krajachdo ustąpienia.
Kawałek jest jestświadectwemgłębokiego kryzysuSyrii. Raper rapuje zarówno po angielsku jak i arabsku, co oczywiście pomaga w rozprzestrzenieniu się przekazu poza granice jego kraju.
W klipie widzimy zrównane z ziemią domy, liczne protesty, i wielu rannych. To i tak nie oddaje skali tego, co obecnie ma miejsce w ojczyźnie rapera. W ciągu zeszłego roku na ulicach Syrii zostało zabitych 9000 protestujących..
Muzyk kieruje się mottem Desmonda Tutu (również ciekawa postać): Jeżeli nie reagujesz na przemoc i niesprawiedliwość, to znaczy, że trzymasz z oprawcą.
Jestemczłowiekiem, którywierzy wgodność, wolnośćirówność dla wszystkich- bezwyjątków. Moim zadaniem jako artysty jest odzwierciedlanie tych ideałów w tekstach. To tak naprawdę bardzo mały wkład, w porównaniu do poświęcenia dokonywanego codziennie przez Syryjczyków.
El General dał przykład, który pozwala dziś innym dumnie i z wiarą wypowiadać te słowa:
Wczoraj wszystkie serwisy internetowe obiegły informacje z wstępnymi wynikami wyborców prezydenckich we Francji. Według danych, które mogliśmy przeczytać z wynikiem 28 proc pierwszą turę wygrał kandydat socjalistów Francois Hollande.
Jak łatwo się domyślić Hollande zebrał wiele głosów wśród mniejszości narodowych i etnicznych oraz ludzi z niższych warstw społecznych.
Na dużo mniejszą skalę niż w USA, ale niewątpliwe dobrym i skutecznym zabiegiem było wykorzystanie rapu Jay'a i Kany'ego. Na pomysł wykorzystania Niggas In Paris wpadła francuska ekipa 2H12CREW, która złożyła niezły klip z wizyty Hollande'a na przedmieściach Paryża i Lyonu.
Francuski dziennik Liberation poinformował, że kandydat socjalistów spędził 48 godzin na ulicach Vaulx-en-Velin, Creil, Clichy sous Bois i Aubervilliers z raperami, którzy podobno są ojcami pomysłu.
Według wielu klip jest najlepszym, który ukazał się w obecnej kampanii. Wśród francuskich dziennikarzy padają liczne porównania do wyborów, które dały zwycięstwo Obamie (nawiązanie do Change).